wyborcza.pl
  Otwórz w przeglądarce  
         
   
     
   
     
  Przygotowała Katarzyna Wężyk, 
dziennikarka "Książek. Magazynu do czytania"
 
 

Dzień dobry państwu,

Dzisiejszy booksletter sponsoruje literka R, jak reprezentacja. Nie, nie ta piłkarska. Reprezentacja, czyli obecność przedstawicieli różnorodnych grup w debacie publicznej i szeroko rozumianej kulturze. W USA właśnie toczy się o nią regularna wojna kulturowa. O obecność dosłowną - padają kolejne pomniki białych mężczyzn, dawniej, jak Kolumb czy generałowie Konfederacji, uznawanych za bohaterów, a dziś za rasistów i ludobójców - i symboliczną.

W centrum tej drugiej batalii jest list „O sprawiedliwości i otwartej debacie”. Intelektualistki, pisarze i aktywistki - m.in. Margaret Atwood, Noam Chomsky, Gloria Steinem, Salman Rushdie i J.K. Rowling - przestrzegają w nim przed „nietolerowaniem odmiennych poglądów, modą na publiczne zawstydzanie i ostracyzm oraz tendencją do rozpuszczania złożonych problemów politycznych w oślepiającej moralnej pewności”.

Bronią wolności słowa przed tzw. cancel culture, kulturą unieważniania.
Amerykańska lewica - z reguły młodsza, bardziej radykalna i mniej znana - nie zostawiła na liście suchej nitki. To nie obrona wolności słowa, uznała, tylko własnych przywilejów. Przebrzmiałej elicie (to najłagodniejsze z określeń) nie podoba się, że ktoś śmie ją krytykować i pociągać do odpowiedzialności za słowo. A że wyrazy dezaprobaty, zwłaszcza w mediach społecznościowych, bywają czasem brutalne? Marginalizowane głosy nie mają dostępu do szpalt magazynów czy telewizyjnego okienka, by przedstawić swoje racje. I to raczej tą dysproporcją przywileju należałoby się zająć, zamiast biadolić, że jest się ofiarą nagonki.

Na naszych łamach filozofka Agata Bielik-Robson debatę uznała za atak zazdrosnego motłochu na intelektualne elity. Resentyment w postaci czystej. „Tam, gdzie masy mogą się bez przeszkód wypowiadać o wszystkich i wszystkim, elita staje się zwierzyną łowną. Podczas gdy ona uzurpuje sobie prawo do wybitności, masa kompensuje to sobie prawem do przemocy symbolicznej”.

A efektem będzie, twierdzi Bielik-Robson, urawniłowka i śmierć kultury.

 
 
 
 

“Poprawność polityczna morduje kulturę”, wieszczy też Krzysztof Varga. “Ludzie, którzy mają w pewnych kwestiach wątpliwości, bądź ich światopogląd jest nowoczesny, ale nie tak nowoczesny jak radykałów nowoczesności, wycinani będą z debaty publicznej, a ich filmy, książki, piosenki gilotynowane seryjnie przez nowych jakobinów. Zaś oni sami zastraszani, żeby się ze swymi wątpliwościami bądź za mało postępowymi poglądami nie wychylali”.

Emila Dłużewska z kolei zauważa, że wolność słowa, której bronią liberałowie, to owszem piękny ideał, ale z jego realizacją bywa różnie. Każdy może się wypowiedzieć, ale nie każdy zostanie tak samo wysłuchany. “Czas antenowy, liczba posad uniwersyteckich, miejsce na łamach czy budżety wydawnictwa to zasoby skończone. W liberalnej demokracji decyzji o czyjejś karierze nie podejmuje „wściekły tłum” na Twitterze, ale grupa kulturalnych, elegancko ubranych ludzi w zaciszu gabinetu. I tylko przypadkiem większość z nich okazuje się białymi mężczyznami po czterdziestce”. W efekcie “publiczne zawstydzenie i bojkot są często jedyną bronią grup dyskryminowanych”.

A państwa czyje racje bardziej przekonują - “twitterowego motłochu” czy “bojącej się o własne stołki elity”?

Tymczasem, jeśli chodzi o reprezentację, od kilku lat mamy do czynienia z rewolucją w telewizji, konkretnie na platformach streamingowych. Doświadczenie białych, heteroseksualnych mężczyzn przestaje być uniwersalne. W serialach w centrum opowiadanych historii są dziś kobiety, geje, osoby trans, mniejszości etniczne - każdy znajdzie coś dla siebie. A reprezentacja jest ważna. “Opowieści wpływają na nasze życie, to, jak widzimy innych i jak myślimy o sobie. Pokazują też, jak świat postrzega osoby, które wyglądają tak jak ty, jakie im przypisuje cechy i miejsce w hierarchii oraz jakie ma wobec nich oczekiwania. Wyznaczają horyzont aspiracji i możliwości – u niektórych sięga on gwiazd i Gabinetów Owalnych, innych zamyka w kuchni czy getcie. Mówią, kto może być skomplikowanym, pierwszoplanowym bohaterem, a kto jest zredukowany do garści stereotypów i roli tła”.

 
 
 
 

Doświadczenie długo marginalizowane - konkretnie lesbijki i pierwszej wyoutowanej lekarki II RP - w swojej książce "Panna doktór Sadowska" opisuje Wojciech Szot. “Zależało mi na pokazaniu opowieści, której w naszej historii brakuje. Ta, której się uczymy, składa się z wydarzeń politycznych, gospodarczych, bitew i powstań. Wydarzenia społeczne, o których chcemy pamiętać, mają związek przede wszystkim z ludźmi kultury, znacznie częściej z mężczyznami niż kobietami. Brakowało mi narracji o postaciach, które zrobiły coś ważnego, przełomowego, a nie trafiły do głównego nurtu”, mówi Michałowi Nogasiowi.

Wreszcie, żeby elita nie poczuła się dyskryminowana, ciężkie życie - już bez ironii - uczniów Eton, najbardziej elitarnej brytyjskiej szkoły, przybliża w ostatnich “Książkach” Wojciech Orliński. Wspomnienia absolwenta, Alexa Rentona, nazywa “jedną z najbardziej makabrycznych książek, jakie czytał”. “Renton pokazuje elitarne brytyjskie szkoły jako system zinstytucjonalizowanego sadyzmu. Prowadzona w nich edukacja polega na łamaniu osobowości z pomocą wymyślnych kar, bezsensownych obowiązków i bezinteresownej złośliwości, z którą uczeń styka się każdego dnia”. Co prawda jeśli przetrwasz to piekło, to kariera polityczna lub biznesowa stoi przed tobą otworem, no i do końca życia będziesz patrzeć z wyższością na plebs, który nie ma etońskiego akcentu, ale czy naprawdę warto?

Nicolas Dickner, kanadyjski pisarz, który będzie gościem festiwalu Literacki Sopot offline/online, pewnie powiedziałby, że nie. “Jestem materialistą, wydaje mi się, że jesteśmy produktami miejsca, w którym urodziliśmy się i dorastaliśmy. Choćbyśmy bardzo tego pragnęli, nie wyrzucimy z siebie rzeczy, których nauczono nas w dzieciństwie. I właśnie z tego faktu, pochodzenia z konkretnego miejsca, bierze się to, jacy i kim jesteśmy”.

Patrząc, jak dziś Polska - część Polski - agresywnie reaguje na wszelką odmienność od białej, heteronormatywnej i katolickiej sztancy, jest to trochę przerażająca perspektywa.

A gdyby się państwo chcieli od ojczyzny na chwilę oderwać - w Radiu Książki Maja Sontag, podróżniczka i pisarka, która jeździ po świecie motocyklem. To znaczy chwilowo nie jeździ, z przyczyn wiadomych, ale ma mnóstwo historii do opowiedzenia.

 
 
Tutaj znajdziesz teksty z Książki. Magazyn do czytania  >> 
 
 
Nowy numer już w kioskach!
 
 
Książki. Magazyn do czytania >>
 
 

Podziel się  tym newsletterem ze swoimi znajomymi.

Podoba Ci się ten newsletter? Możesz zapisać się na wiele innych. Do wyboru m.in. Optymistyczny Michała Nogasia, zwierzęcy, fotograficzny czy zdrowotny. Wybierz i trzymaj rękę na pulsie!
Zapisz się >>

 
 
 
 
  Newsletter wysłany na zamówienie użytkownika przez Agorę Spółkę Akcyjną z siedzibą w Warszawie, 00-732 Warszawa, ul. Czerska 8/10, wpisaną do rejestru przedsiębiorców prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy, Wydział XIII Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 59944, kapitał zakładowy w wysokości: 46.580.831.00 zł, wpłacony w całości, NIP 526-030-56-44, adres serwisu korporacyjnego www.agora.pl. Wszelkie zapytania i uwagi dotyczące Newslettera proszę kierować pod adres: pomoc@wyborcza.pl. W celu rezygnacji z newslettera, użyj tego linka