wyborcza.pl
  Otwórz w przeglądarce  
 
Tylko popatrz!
 
 
autor  

Beata Łyżwa-Sokół
szefowa działu foto

 
 

Zapraszamy do lektury naszego newslettera. Każda fotografia
w naszym newsletterze otwiera się w wysokiej jakości - wystarczy
w nią kliknąć.

 
 
Zabić Buddę
 
dbaj
 

Fot. Zdjęcie z archiwum Erika Kesselsa z cyklu "Atak gigantycznego palucha"

 
 

Początek roku sprzyja osobistym rewolucjom. Zazwyczaj do końca stycznia głęboko wierzymy w powodzenie postanowień noworocznych: od poniedziałku do piątku nie jem glutenu, po 22 nie zaglądam na Instagram,  planuję urlop z rocznym wyprzedzeniem...

Wiadomo, jak wygląda zderzenie z rzeczywistością: miało być fajnie, a wyszło jak zawsze. Nie czytam poradników, zwykle odrzucają mnie już same tytuły. W przypadku książki Erika Kesselsa "Ale wtopa!" nie miało być inaczej. Dostałam książkę w prezencie, odłożyłam na półkę... Cóż, podtytuł niczego nie urywa: "Jak zmieniać błędy w idee oraz inne porady z zakresu owocnego ponoszenia porażek". Jednak znam przewrotne pomysły kuratorskie Kesselsa, choćby z festiwalu w Arles i tylko dlatego w końcu otworzyłam poradnik.

- "Twoje błędy mogą zmieniać świat, pewność siebie jest przereklamowana, żeby się wyróżnić, trzeba coś spieprzyć" - zachęca tytułami kolejnych rozdziałów autor. Potem jest mnóstwo zdjęć, które nie wymagają specjalnego komentarza: nieostre, z widocznym palcem na środku kadru (najczęstszy błąd, odkąd aparaty czy raczej telefony mieszczą nam się w dłoni), z uciętymi twarzami na pierwszym planie, prześwietlone lub niedoświetlone (fantastyczna seria z psem). Każde ujęcie intryguje i prowokuje do wyjścia poza ramę, nie tylko podczas robienia zdjęć, ale tak generalnie, w życiu po prostu. 

Choć na chwilę warto: zmienić perspektywę, wyrwać się z tyranii perfekcji, złamać zasady gatunku, wywrócić wszystko do góry nogami, skoczyć do wody na główkę. Może do naszych zdjęć wpadnie trochę powietrza, może skrócimy dystans do samych siebie, szczególnie do wypastowanego wizerunku socialowego, może ktoś się zdziwi, oglądając nasze zdjęcia, zamiast je przeglądać? Musisz zabić swojego Buddę, poradził mi kiedyś jeden z nauczycieli fotografii, oglądając mój dopieszczony fotoreportaż. Nie od razu zrozumiałam, o co chodzi, dopiero później dotarło do mnie, że chce, żebym zapomniała o wszystkim, co już wiem i potrafię. I to był przełom, do dziś wracam do tych słów, gdy utknę z jakimś projektem. A tym, których na co dzień bawi robienie zdjęć, tak dla frajdy powtarzam za Kesselsem: "Nie możesz przewidzieć tego, co nieprzewidywalne, ale możesz nauczyć się to dostrzegać". Więcej "nieudanych" zdjęć zebranych przez autora "Ale wtopy!"można obejrzeć również na stronie

 
 
Gdy wszyscy jesteśmy fotografami, ale tak mało o fotografii wiemy
 
dbaj
 

Fot. Rozdział książki "Wszyscy jesteśmy fotografami" z tekstem Bownika

 
 

Erik Kessels był jednym z wielu gości spotkań z cyklu  "Wszyscy jesteśmy fotografami", które od 2014 r. prowadzą w Warszawie Katarzyna Sagatowska i Monika Szewczyk-Wittek. Nie udało mi się być na tym spotkaniu, podobnie jak na kilku innych. Tym bardziej się cieszę, że autorki projektu zdecydowały się na publikację będącą zapisem tych spotkań. W pierwszym tomie serii znajdziemy teksty m.in. Bownika, Karola Radziszewskiego, Magdy Hueckel, Pawła Mościckiego czy Filipa Springera.

Bownik podejmuje temat interpretacji współczesnej fotografii, Magda Hueckel odsłania kulisy fotografii teatralnej, Zuzanna Janin przybliża temat przemocy w sztuce, a Filip Springer zajmuje się przestrzenią i fotografią architektury. Michał Łuczak mierzy się z tematem fotografii i narracji, Marta Zgierska odkrywa tajemnice związane z funkcjonowaniem na rynku fotografii i procesem twórczym, o artyście i jego wszechświecie opowiada Paweł Mościcki, Anna Grzelewska przygląda się fotografiom dzieci, Jörg Colberg radzi, jak czytać książki fotograficzne.

O fotografii reklamowej zaś pisze Paweł Fabjański. Poszukiwaniem utraconej aury fotografii zajmuje się Zbigniew Tomaszczuk. Wreszcie o roli ciała w fotografii pisze Karol Radziszewski. Teksty są bogato ilustrowane fotografiami autorów tekstów oraz innych wybitnych artystów z całego świata. Dobra wiadomość: będą kolejne części! Wydawcą książki jest Fundacja Powiększenie.

 
 
Z głową w chmurach
 
dbaj
 

Fot. https://cloudappreciationsociety.org/gallery/

 

Być może niektórzy z Was namiętnie fotografują chmury. Nie zawsze chcemy się tym chwalić w obawie przed oceną, że lubimy kicz. Sama mam w telefonie setki takich zdjęć i w przypływach zapomnienia dzielę się nimi np. na Instagramie. Tymczasem okazuje się, że podobne hobby ma mnóstwo ludzi, ba, tworzą oni sporą społeczność. The Cloud AppENIA Society zostało założone przez Gavina Pretora-Pinneya w 2005 roku. Dziesiątki tysięcy jego członków na całym świecie komunikuje się online za pośrednictwem „Cloud Forum” i regularnie zwołuje się na „Sky Gatherings”, organizując wirtualne wyprawy i wykłady. Swoje zdjęcia publikują za pomocą aplikacji Cloudspotter. Tylko w ubiegłym roku miłośnicy obłoków w galerii internetowej umieścili prawie 50 000 fotografii.

Z fotografowaniem chmur jest przyjemnie, trudno o powtórki, jak w wierszu Wisławy Szymborskiej "Nic dwa razy".

 
Podejrzane nie tylko na streecie
 
dbaj
 

Fot. Joanna Mrówka

 
 

Zanim poznamy nazwisko zwycięzcy tegorocznej 9. już edycji prestiżowego konkursu Leica Street Photo, polecam obejrzenie galerii zdjęć 20 finalistów i wytypowanie swojego faworyta.

W tym roku na konkurs zgłoszono 3200 prac, jury obradowało pod przewodnictwem Tomasza Tomaszewskiego.

Ten konkurs to zawsze pretekst do rozmowy o tym, czym jest fotografia streetowa, a czym nie jest.

Moja definicja nie jest zbyt skomplikowana, a oczekiwania też dość proste: streetowe zdjęcie powinno opowiadać o skrawku świata, w którym może się przejrzeć on cały, najlepiej bez słów.

Nazwisko laureata Grand Prix poznamy podczas wernisażu 24 stycznia o godzinie 19:00 w warszawskiej Leica 6x7 Gallery.

 
 

 

***

Spodobał Ci się nasz przegląd zdjęć? Opowiedz o nim innym osobom, by również zapisali się na newsletter działu foto Gazety Wyborczej Tylko popatrz!

 
  Podziel się tym newsletterem ze swoimi znajomymi.
Dostałeś ten newsletter od znajomego? Zapisz się
 
  Newsletter wysłany na zamówienie użytkownika przez Agorę Spółkę Akcyjną z siedzibą w Warszawie, 00-732 Warszawa, ul. Czerska 8/10, wpisaną do rejestru przedsiębiorców prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy, Wydział XIII Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 59944, kapitał zakładowy w wysokości: 47.665.426,00 zł, wpłacony w całości, NIP 526-030-56-44, adres serwisu korporacyjnego www.agora.pl. Wszelkie zapytania i uwagi dotyczące Newslettera proszę kierować pod adres: pomoc@wyborcza.pl. W celu rezygnacji z newslettera, użyj tego linka